
Jeszcze uczy się w Techni Schools, a już pracuje w San Francisco nad produktem rozwijanym przez polsko-amerykański startup technologiczny. Przypadek? Tylko częściowo. W rozmowie Szymon Mielecki opowiada, jak hackathony, zdobywanie praktycznych doświadczeń i rozwijanie kompetencji miękkich otworzyły mu drzwi do świata, o którym marzy wielu młodych programistów.
Niedawno ukończyłeś IV klasę technikum programistycznego, a już pracujesz w San Francisco, w SalesPatriot. Jak to się stało?
To nie wydarzyło się z dnia na dzień. To sukcesywnie zdobywane soft skille, popierane twardymi umiejętnościami.
W dzisiejszych czasach znalezienie swojego miejsca w świecie technologicznym to przede wszystkim pokazanie się na rynku i poznawanie wartościowych ludzi.
Jak wygląda dzień w HackerHouse?
Praca od rana do nocy w strefie wschodniej stanów (czyli wg. czasu NY). Życie prywatne jest wyjątkiem od pracy, a nie odwrotnie. Praca to priorytet, na tym się skupiamy.
Ale jak się robi to co się lubi, to nie ma to znaczenia :)
Jakie umiejętności są najważniejsze w tej pracy?
Soft skille, podzielność uwagi, komunikacja, ownership* za swoje rzeczy.
*W branży IT, startupach "ownership" ma szerokie znaczenie - chodzi o bycie właścicielem danego zadania, doprowadzanie go do końca, branie odpowiedzialności, nie czekanie aż ktoś nas będzie motywował.
Dlaczego twoim zdaniem tą firme (SalesPatriot) budują tak młodzi ludzie?
Jesteśmy młodzi i jesteśmy gotowi do ciężkiej i intensywnej pracy.
Branża, w której działamy, jest bardzo przestarzała. Jeżeli ktoś ma to zmienić, to osoby obcujące z nową technologią 24/7.
Jesteśmy naocznymi świadkami rewolucji technologicznej i obserwujemy ją z pierwszego rzędu.
Jak podoba Ci się San Francisco?
Uważam, że każdy kto robi produkt powinien co najmniej raz tam pojechać.
To zagłębie talentu, pieniędzy, ludzi którzy lubią ryzyko, w Unii Europejskiej. Inwestorzy nie ryzykują. W Stanach ryzykujesz swoim nazwiskiem. Inwestorzy są bardziej skłonni zainwestować, bo mogą więcej zyskać niż stracić.
Które zajęcia lub projekty w Techni Schools najbardziej wpłynęły na Twój rozwój?
Hackathony, szybkie prototypowanie, skupienie się na tym, na czym zależy klientowi i dlaczego klient nie zawsze mówi to, co chce.
Spodziewałeś się, że będziesz w tym miejscu w tym wieku?
Nie spodziewałem się.
3 miesiące temu nie sądziłem, że będę w miejscu, w którym jestem teraz. Żeby rozwijać się w dzisiejszych czasach, potrzebna jest umiejętność szybkiej adaptacji.
Co poradziłbyś uczniom, który marzą o karierze programisty?
Większy nacisk na soft skille, na koneksje, hackathony - a gdy już na nich jesteś, to nie skupiajcie się tylko na kodzieniu. Nawiązujcie znajomości między grupami, łapcie kontakty.
Co jest najbardziej satysfakcjonujące?
Super jest widzieć ludzi, którzy zaczynając używać naszej platformy realnie widzą, jak ułatwia im życie i komfort pracy.